sobota, 16 sierpnia 2014

Wysypały mi się misie:)

Witajcie wszyscy, którzy tu zaglądacie:) Pisałam już, że trochę robótkowałam i  uzbierało się trochę do pokazania, dlatego już się chwalę;)
Zatęskniłam za miniaturowymi maskotkami i postanowiłam zrobić takiego szydełkowego maluszka z resztek kordonka. mały Misio ma ok 7,5 cm długości. Pokazałam go Ewelinie i Jej Koleżance Asi (a teraz i mojej), której bardzo się spodobał i już z Nią został.
Asia miała też nietypową do mnie prośbę. Ale, ale wszystko od początku....Oto ta nietypowa prośba:
Był sobie raz Pan Misio,
który spotkał swą Pysię.
Zaraz spytał: "Moja Misio-Pysio, moja Kokoszko czy zostaniesz moją żonką?"
Pan Misio odświeżył strój galowy i do ślubu iść gotowy, Pani Misia welon zakupiła i się pięknie wystroiła:
I już oboje przed ołtarzem sakramentalne "TAK" powiedzieli razem:
Ślubny bukiet (to akurat pomysł mojej Młodszej a wykonanie Starszej Córci, więc swój udział miały) został rzucony, by się inne panny wydać mogły: 

Oczywiście Młodej Parze, dla których była przeznaczona ta para misi, życzę wszystkiego najlepszego na nowej i trudnej drodze życia jaka ich czeka. Niech ich troski omijają a uśmiech i radość zawsze u nich gości, niechaj w zdrowiu doczekają licznych rocznic w otoczeniu gromady najbliższych.
Pozdrawiam i do kolejnego!!!!

6 komentarzy:

  1. jaka cudna historia :) misiaczki-słodziaczki :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Co to za jakiś sezon ślubny, miśki, ślimaki, wszystkim żenić się zachciało:)
    Super misiaczki:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, są dla mnie motorem i inspiracją do dalszych prac